Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą oleje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 września 2014

Olejek rycynowy w pielęgnacji włosów, rzęs i paznokci

Olej rycynowy jest zdecydowanie jednym z najbardziej popularnych olejów do włosów, chociaż w rzeczywistości jego zastosowanie jest całkowicie inne, dlatego niech nie zraża Was fakt, że jest to lek przeczyszczający. :D 

Chyba każda z nas słyszała o jego cudownych właściwościach. Dziś przybliżymy je sobie dokładnie.


 Kilka faktów i właściwości: 

  • Przyciemnia włosy, jest to jednak raczej delikatny efekt 
  • Przyśpiesza porost włosów 
  • Jest gęsty i dość problematyczny do zmycia 
  • Taniutki, ok 2 zł za 30 g, czyli powyższą buteleczkę 
  • Wzmacnia rzęsy i brwi 
  • Dostępny w każdej aptece 
  • Jest jednym z najbardziej nabłyszczających olei 
  • Przed używaniem warto jest go lekko podgrzać 

Jak go stosować? 

  • Skóra głowy 
W poście o przyśpieszaniu porostu włosów już Wam o nim wspominałam (KLIK). Nie lubię aplikować go samego ze względu na jego gęstość i to jak ciężko go zmyć, a nawet dokładnie zaaplikować. Wystarczy dodać troszkę innego olejku, który jest rzadszy, nie zmieni to właściwości, a czasem nawet je wzmocni. 
Włosy będą nie tylko rosły szybciej, ale jest również duża szansa na wzmocnienie ich. Może delikatnie przyciemniać, oraz hamować wypadanie. Oczywiście przy zachowanej regularności. 


  • Olejowanie włosów
Nie polecam olejowania nim włosów, nie w pojedynkę. Paradoksalnie może wysuszać włosy. Dodatkowo ciężko się zmywa, jest kłopotliwy. Nie trzeba jednak  z niego całkiem rezygnować. Dobrym sposobem jest dodawanie go do innych olejków, jednak musi być go mniej. Wtedy nigdy nam nie zaszkodzi, a może pomóc. Ma właściwości dość silnie nabłyszczające i wzmacniające, więc możliwe jest wydobycie blasku z włosów. 


  • Rzęsy i brwi? 
Wzmacnia? Przyciemnia? Jest zatem idealny jako odżywka do brwi i rzęs. Ma jednak jedną wadę jeśli chodzi o rzęsy. Jest płynny i łatwo włazi do oczu. A jak już się tam dostanie to.. Cóż, ja myślałam, że oślepłam, autentycznie. :D Dlatego gorąco polecam pomadę Alterra, która jest na jego bazie, ale w tym samym czasie ma konsystencję stałą. Pomadka jako odżywka do rzęs? :o Tak, tak samo jak płyn do higieny intymnej jako szampon. Ach, te baby, czego to one nie wymyślą. :D 


  • Zabezpieczanie końcówek 
W tej roli się nie sprawdzi. Jak wspomniałam wyżej może przesuszać, jest gęsty i nie będzie wyglądał dobrze, włosy będą wyglądać na tłuste, ponieważ tak ciężko jest go rozprowadzić, to prawie niemożliwe jest zrobienie tego równomiernie. 


  • Paznokcie 
Niewątpliwie je wzmacnia. Można co jakiś czas porządnie wsmarować go w paznokcie i skórki. A robię to w przerwach między malowaniem, a pomalowane mam teraz zawsze. Ogólnie to polecam Wam olejowanie paznokci, ogranicza to rozdwajanie, poprawia nawilżenie płytki, paznokcie są twardsze, a skórki zadbane. 



Moim zdaniem olej rycynowy warto mieć. Jego zastosowań jest sporo, a cena i dostępność jest zachęcająca. Używacie? :) Jeśli tak to w jaki sposób? :) Może macie jakieś własne patenty? 

Ściskam Was mocno. :)

sobota, 13 września 2014

Skuteczna metoda na dociążenie puszących się włosów? Dodawanie oleju do maski.





Puszenie - czyli moja wielka zmora. Mam włosy zdrowe, z delikatnymi pozostałościami po dawnym katowaniu, jednak ich największą wadą jest właśnie puch. Najczęściej występuje on na części farbowanej - nigdy na moich naturalnych. 
Kiedy już myślę, że nad tym panuję i wszystko będzie szło gładko (dosłownie :D), po wyschnięciu mam na głowie fryzurę a'la Simba. No może nie aż tak. ;) 


Jakaś ta lwia grzywa ulizana. :D 

Do tej pory najbardziej przełomowym krokiem było zmniejszenie ilości nakładanej odżywki. Mino to jednak dalej brakowało tej ciężkości i mięsistości, którą we włosach tak uwielbiam. 

Oczywiście dziś główną rolę znowu przejmują oleje, jednak nie w formie klasycznego olejowania. Oczywiście ono również zapewnia miękkość i dociążenie, ale czasem nawet to nie wystarcza. Cały czas stosuję pielęgnację emolientową, a ta metoda jak najbardziej mi ją wzbogaca. :) 

Dodawanie oleju do maski / odżywki 

To takie proste a działa cuda. A pisząc cuda mam na myśli cuda

Nie raz słyszy się o wzbogacaniu masek półproduktami i olejkami aby wzmocnić ich działanie. Sama kiedyś bardzo lubiłam się w to bawić, teraz jednak trochę brakuje mi zapału. Od jakiegoś czasu zaczęłam jednak dodawać oleje do masek i odżywek, w celu regeneracji i przywrócenia nawilżenia po wakacjach. 
Teraz kiedy po prawie każdym myciu stosuję ten trik mam włosy miękkie jak nigdy. Zachowują się na co dzień tak jak kiedyś w "good hair day". Dotykanie ich powoli staje się moim odruchem bezwarunkowym. :D 


Ale na czym to w ogóle polega? 

Mniej więcej jedną łyżkę oleju dodajemy do nieco większej ilości maski niż zazwyczaj. Jeśli mamy krótsze/rzadsze włosy możemy zastosować małą łyżeczkę. Ja zawsze odmierzam na oko - wylewam trochę oleju na rękę i mieszam z odżywką/maską. Maski musi być gdzieś dwa razy więcej niż oleju.

Włosy nie będą tłuste? 

Odżywki i maski zawierają emulgatory, które pozwalają na utworzenie emulsji. Dzięki nim oleje bez problemu się z tymi kosmetykami mieszają. Na skutek tego olej jest rozprowadzony równomiernie, a jego nadmiar jest zmyty z włosów przy płukaniu. 
Takie treściwe mieszanki najlepiej jest nakładać od ucha w dół, ponieważ mogą one u niektórych obciążać włosy przy skórze. 
Całość spłukujemy wodą jak normalną odżywkę, nie myjemy włosów szamponem. 

Jeśli z Waszych włosów ciężko jest zmyć oleje, to po zmyciu wodą mieszanki oleju z maską możecie jeszcze raz na chwilkę nałożyć małą ilość tej samej odżywki, tym razem samodzielnie. Wtedy wszystko się wypłucze. 

Dzięki temu sposobowi możemy wykorzystywać odżywki-buble, jest duże prawdopodobieństwo, że w towarzystwie naszego ulubionego oleju sprawdzą się lepiej. 
Bardzo bogatych, emolientowych masek nie trzeba już tak wzbogacać, chyba że bardzo małą ilością oleju. 

O tym jak dopasować olej pisałam TUTAJ

A Wy borykacie się z problemem niedociążonych włosów?  :)

Ściskam Was mocno. :)

czwartek, 11 września 2014

Czy przed olejowaniem trzeba zmyć silikony?

Dziś bierzemy na warsztat dość często powtarzającą się w mailach i pytaniach na moim asku kwestię. Będzie krótko zwięźle i na temat. Zapraszam. :)

Mam zamiar co jakiś czas powtarzać taką formę postów z odpowiedziami na Wasze najczęstsze pytania. Co Wy na to? 


"Czy przed olejowaniem włosów trzeba zmyć silikony? Czy ich obecność na włosie nie zatrzyma działanie oleju?" 

Muszę przyznać, że na początku mojego zwariowania na punkcie włosów sama sporo myślałam nad odpowiedzią. 
Przecież jeśli silikony oblepiają nam włosy filmem, to czy olejowanie takich włosów ma jakiś sens? 

Odpowiedź: 

Tak ma. Żadna z nas nie będzie przed nakładaniem oleju specjalnie myła włosów, bo komu by się chciało. Poza tym nie ma najmniejszej potrzeby. (Więcej szkody przyniosłoby takie podwójne mycie.) 

Silikony chronią włosy przed czynnikami zewnętrznymi, ale nie są aż tak szczelne, żeby substancje aktywne zawarte w olejach nie mgły wnikać. Co więcej silikony się wycierają, nie zostają na włosach w takiej ilości w jakiej zostały nałożone. Niektóre z nich dodatkowo odparowują z włosów. Istnieją również takie, które rozpuszczają się w tłuszczach, więc tu już w zupełności nie ma problemu. 

Tak więc nie warto rezygnować z zabezpieczania końcówek, ponieważ ma to gigantyczne znaczenie w pielęgnacji włosów, szczególnie tych porowatych


A jakie pytania dotyczące włosów nurtują/nurtowały Was? :) Pamiętajcie, że macie do mnie do dyspozycji praktycznie ciągle na moim asku. :)

Ściskam Was mocno. :) 

środa, 28 maja 2014

Emolientowa pielęgnacja włosów - na czym polega i dla kogo jest?

Niedawno wspominałam Wam, że mam zamiar przerzucić się na większą ilość emolientów w pielęgnacji moich włosów. Bardzo zależało mi na poprawie elastyczności końcówek, które - mimo tego, że są bardzo miękkie, i zadbane - jak na prawie dwa lata włosomaniactwa nie wyglądają tak jak bym chciała. 
Cudownie byłoby powiedzieć "nie mam ani jednej rozdwojonej końcówki!". Ja niestety je mam, szczególnie w pasmach przy twarzy. Myślę, że winne temu jest ocieranie się o wszystko, oraz dawne bardzo nieudane piórkowanie. 

Parę miesięcy temu przestałam tak intensywnie olejować włosy. Znaczy oczywiście, olejowałam je, w końcu jest to mój ulubiony zabieg (tu jak wpłynął na moje włosy po roku używania olejów KLIK) ale robiłam to gdzieś co trzecie mycie. 

W połowie kwietnia postanowiłam zwiększyć częstotliwość do olejowania przed każdym myciem. Wcześniej uważałam, że nie jest mi to potrzebne, wystarczy raz na jakiś czas, w końcu moje włosy nie potrzebują tak intensywnej regeneracji. Teraz wiem, że się myliłam. Co się zmieniło? 

Jedna najważniejsza rzecz z której cieszę się niesamowicie. Moje włosy są dociążone! Wreszcie są tak ciężkie i mięsiste jak lubię. Zawsze miałam problem z tym, że włosy farbowane były o wiele bardziej fruwające i lekkie od naturalnych (przez różną porowatość). Jeśli już się puszyły, to nie całe, a właśnie -jak ja to mówię- ich ruda część. Kiedy dołączyła do tego również metoda z małą ilością odżywki, jest prawie idealnie. Czasem zdarza im się buntować, ale wiem już jak nad tym panować. 





Dla kogo emolientowa pielęgnacja? 

Emolienty polecane są szczególnie włosom osłabionym i zniszczonym (Nie znaczy to oczywiście, że włosy zdrowe ich nie potrzebują!) czynnikami mechanicznymi i chemicznymi, ponieważ ich płaszcz lipidowy, czyli taka tłuszczowa otoczka jest uszkodzona. Kiedy z kolei ta jest uszkodzona, woda bardzo szybko z włosów odparowuje, tracimy więc nawilżenie, którą zapewniają nam humektanty



Emolientowej pielęgnacji warto spróbować jeśli: 

  • Włosy łatwo się puszą 
  • Są suche, szorstkie i sztywne 
  • Rozdwajają się 
  • Rozdwajają się nawet mimo dbania o nie 
  • Nie są elastyczne 
  • Są zbyt lekkie, za mało dociążone 
  • Są matowe, bez połysku 


Jak powinna wyglądać emolientowa pielęgnacja włosów? 


  • Tak jak już wywnioskowałyście z powyższego tekstu, bardzo dużo olejowania. Dla każdego te 'dużo' będzie miało inne znaczenie. W moim przypadku jest to teraz prawie przed każdym myciem. 
  • Skupienie się na emolientowych odżywkach i maskach, czyli takich , które w składzie mają dużo olejków. Nie można eliminować innych składników, bo równowaga między nimi jest bardzo ważna (Pisałam o tym TUTAJ KLIK.). Wystarczy, że nasza "codzienna odżywka" będzie olejowa, a raz na jakiś czas nałożymy proteinową, lub humektantową maskę. 
  • Zabezpieczanie włosów silikonowymi serami, lub nawet olejami, najlepiej na jeszcze mokre końce pasm. Sama ostatnio bardzo polubiłam zabezpieczanie olejem arganowym - oczywiście oszczędnie, 2-3 kropelki, nie chcemy tłustych włosów. Po nałożeniu olejku można również nałożyć troszkę silikonów, np. w formie mgiełki. 



Polecane przeze mnie produkty emolientowe. (linki)




Moja ulubiona metoda olejowania, czyli na mokre włosy.

Moje włosy zdecydowanie najlepiej zachowują się po całonocnym olejowaniu na mokro. Najpierw dość obficie spryskuję je wodą, a potem normalnie nakładam niewielką ilość oleju. Włosy są wtedy o wiele lepiej nawilżone i jeszcze bardziej dociążone. Uwaga jednak na te dociążenie, ponieważ ta metoda dla niektórych może okazać się zbyt obciążająca. Na mnie jednak działa świetnie, lepiej niż olejowanie na sucho. :) Polecam wypróbowanie. 


Wcześniejsze posty o olejach. 



Próbowałyście takiej pielęgnacji? Jak często olejujecie włosy? :)

Ściskam Was mocno. :)

niedziela, 15 grudnia 2013

Jakie efekty osiągnęłam po roku olejowania włosów?

Sama uwielbiam patrzeć na włosowe postępy innych dziewczyn, które niesamowicie mnie motywują, dlatego również postanowiłam napisać taki post. Nadarzyła się akurat do tego okazja, ponieważ mniej więcej od roku systematycznie olejuję włosy.
Włosomania dopadła mnie 6 miesięcy wcześniej, ale wtedy nie sięgałam po oleje prawie wcale zniechęcona brakiem efektów. Ubzdurałam sobie, że na mnie ten zabieg nie działa i na jakiś czas dałam sobie spokój. Co raz częściej zaczęłam jednak oglądać Moją Włosową Historię u Anwen, i z uznaniem i zazdrością podziwiałam włosięta dziewczyn (i chłopaków :P). Ku mojemu zdziwieniu praktycznie wszystkie przypisywały poprawę stanu swoich włosów.. olejom! I to był impuls do działania. :) 

Śmiało mogę powiedzieć, że prawdziwe efekty widzę dopiero teraz. Tak właśnie, dopiero po roku widzę jak bardzo oleje mi pomogły. Dużo wcześniej zaobserwowałam wygładzenie, ale bez żadnego wow. Efekt wow jest moim zdaniem dopiero teraz. 
Mam nadzieję, że uda mi się przekonać te z Was, które tak jak ja kiedyś wątpią w moc olei, że warto poczekać. Moim zdaniem nic nie potrafi tak 'naprawić' włosów jak oleje. :)  
Myślę też, że u tych z Was które nigdy nie farbowały włosów, efekty pojawią się szybciej. U mnie mogło to tyle trwać również z powodu źle dobranych olei na początku. (odsyłam Was do spisu

Co zmieniło olejowanie? 

  • Włosy o wiele mniej mi się plączą. Mogę cały dzień ich nie ruszać, a wieczorem i tak są w miarę proste, i lejące. Kiedyś za to musiałam czesać je co mniej więcej godzinę. 
  • Co za tym idzie są też o wiele bardziej śliskie i miękkie. 
  • Mniej się puszą! Z tego chyba cieszę się najbardziej, ponieważ ten aspekt bywał cholernie uciążliwy. :P 
  • Bliżej im już do tafli, o której zawsze marzyłam. :D 
  • Udało mi się znacząco obniżyć ich porowatość. Po rozjaśnianiu i farbowaniu z mojej naturalnej niskiej zrobiła się średnia w stronę wysokiej. 
  • Mniej się łamią, rozdwajają, są odżywione. 
  • Udało mi się w miarę opanować moje wiecznie rozdwojone, połamane i powyginane na wszystkie strony pasma na karku.  

A teraz najważniejsze czyli zdjęcia! :) 


Niestety lepszego zdjęcia nie mam, ale myślę, że te tutaj również dobrze oddaje ich stan z przed roku. A jeśli nie to bardzo łatwo jest sobie to wyobrazić. Przesuszone, powyginane, rozdwojone.. Daleko im było do tafli, oj daleko. Zdjęcie można powiększyć klikając w nie, wtedy zobaczycie lepiej. :) 

Przypominam, że tak jest teraz: 


Podsumowują jestem bardzo zadowolona z rezultatów, ale nie spoczywam na laurach i olejuję dalej, ponieważ chcę całkiem wyeliminować bad hair days ze swojego życia. :P 

A jaki jest Was stosunek do olei? Jakie najbardziej Wam służą? 

Ściskam Was mocno. :) 

poniedziałek, 18 listopada 2013

Olejek Babydream fur mama vs. Olejek Babydream niebieski - Recenzja porównawcza




Dziś mam dla Was recenzję kultowych już produktów z oferty naszego poczciwego Rossmanna. O każdym zostało powiedziane już wiele. Mimo tego wertując blogosferę porównania nie znalazłam. Obu używam już na tyle długo, że mogę wyrazić swoje zdanie. Jesteście ciekawe jak się sprawdzają, oraz który robi to lepiej? Jeśli tak, to serdeczne zapraszam do dalszego czytania. :) 

Składy oliwek 


FUR MAMA
Olej sojowy, olej ze słodkich migdałów, olej słonecznikowy, olej jojoba, olej makadamia, witamina E, zapach

WERSJA NIEBIESKA 
Olej słonecznikowy, Izononanian cetylostearylu (emolient), olej ze słodkich migdałów, olej jojoba, Trójgliceryd kaprylowo - kaprynowy (emolient), ekstrakt z rumianku,  Alfa-bisabolol (działanie łagodzące, antyseptyczne), ekstrakt z nagietka, przeciwutleniacz, witamina E, kwas tłuszczowy pochodzący od oleju palmowego 


Tak jak widzicie pierwszy jest dużo krótszy, mimo to bardziej treściwy i bogaty w więcej olei. Oba są jednak dobre, nie mają parafiny, silikonów oraz innych chemicznych świństw, których w olejkach jak najbardziej nie chcemy. Niebieska wersja może mieć lekkie działanie rozjaśniające włosy, ze względu na rumianek. 


Działanie na skórę 

Bardzo lubię oliwki, często stosuję je zamiast balsamów do ciała. Jeśli chodzi o to jak się sprawowały w kwestii nawilżania to do żadnego nie miałam zastrzeżeń, dużej różnicy również nie widziałam. Dodatkowo miałam tą pewność, że moja skóra jest naprawdę nawilżona i natłuszczona, a nie tylko oblepiona parafiną (więcej o niej TU).

Jeśli chodzi o olejek Fur mama i to do czego został stworzony, to zwyczajnie nie miałam jak tego sprawdzić. :D Ponieważ przypominam, że jest to preparat zwalczający rozstępy podczas ciąży. ;)   
(Ale to jest świat włosomaniaczek, my tu myjemy nasze włosięta płynami do higieny intymnej, trzymamy na nich jajka, mąkę i kakao i od czasu do czasu żelatynę, więc chyba nikogo to nie dziwi, że on też podbił nasze serca. :D)


Działanie na włosy...

...Czyli to do czego głównie ich używam. Oba bardzo lubię, a do niebieskiego dodatkowo mam sentyment, ponieważ był to pierwszy olej, który wylądował na mojej głowie. :) 

Mimo mojej sympatii do wersji dla dzieci, uważam, że FM sprawdza się lepiej. Żadnej zagadki w tym nie ma, zwyczajnie ma lepszy skład. Włosy są po niej wygładzone i miękkie (oczywiście nie po jednym użyciu, tylko po regularnym olejowaniu! Nie oczekujmy cudów. :)). W sumie mogę powiedzieć, że jest to jeden z najlepszych olei jakie miałam. :)

Klasycznej niebieskiej wersji używam często na basenie, pod czepek, kiedy kładę nacisk na ochronę, a nie na superregenerację. Rozjaśnienia nie odnotowałam, ale przy moich farbowanych włosach, które jednak ciągle się wypłukują, byłoby to niemożliwe. 
Oba kosmetyki są w tym przypadku godne polecenia, możecie też zwrócić uwagę na to jakie oleje lubią Wasze włosy (spis względem porowatości znajdziecie TU). 
Polecam je też początkującym włosomaniaczkom, które jeszcze nie wiedzą na jaki olej się zdecydować - takie miksy zazwyczaj sprawdzają się dobrze. 

Podsumowując, pojedynek wygrywa Fur mama, ale klasyczna wersja również dale radę. 


Ceny: FM ok. 12 zł, niebieski ok. 7 zł w promocji ok. 5 zł
Dostępność: Tylko Rossmanny 
Pojemność: 250 ml oba 
Czy kupię ponownie?: Tak, z pewnością, oba 


Miałyście? Lubicie? Jakie są Wasze ulubione oliwki? :) 

Ściskam Was mocno. :) 

sobota, 12 października 2013

Spis olei względem porowatości włosów


Tak jak obiecałam, dziś mam dla Was listę olei pasujących danej porowatości włosów. Oczywiście to, co Wam przedstawię, to nie ścisłe zasady. To, że dany olej nie powinien pasować danym włosom, nie zawsze oznacza, że tak się stanie. Według mnie najlepiej jest spróbować przynajmniej po jednym oleju z każdej grupy, i obserwować reakcję Waszych kłaczków.

Włosy o niskiej porowatości bardziej polubią się z olejami o mniejszych cząsteczkach, ponieważ wypełnią one małe przestrzenie pomiędzy łuskami, nie oblepią ich tzw. filmem i nie będą powodować puszenia, co może (ale znów: nie musi, i nie zawsze) stać się w przypadku olei o większych cząsteczkach. 
(o tym jak rozpoznać porowatość TUTAJ)

W olejach zawarte są kwasy tłuszczowe, i to one decydują, czy olej będzie dobrze wnikał we włos, czy też nie. 

  • Oleje wielonienasycone - mają dużą zawartość kwasów omega-6 i omega-3, są najsłabiej wnikające. Włosy wysokoporowate polubią. 
  • Oleje jednonienasycone - głównie omega-9. Wnikają już trochę bardziej niż powyższe. Z nimi można eksperymentować do woli. Sprawdzą się w przypadku średniej porowatości, ale wysoka też nie powinna protestować. Przy niskiej też można próbować, ale dokładnie przy tym obserwować włosy. 
  • Oleje nasycone i masła - najbardziej wnikające. Idealne dla niskoporowatych. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że średnia porowatość też może być zadowolona. 
Podział olei : (wspomagałam się Wikipedią)

1. Wielonienasycone 

- z kiełków pszenicy 
- z pestek dyni 
- z wiesiołka 
- z pestek truskawek 
- lniany 
- z pestek arbuza 
- z róży piżmowej 
- z jeżyn 
- z orzechów włoskich 
- sojowy 
- z nasion bawełny 
- z kukurydzy 
- z ogórecznika lekarskiego 
- słonecznikowy 
- z żurawiny
- z pestek winogron 
- z nasion czarnej porzeczki 
- konopny
- z nasion maliny
- z czarnuszki siewnej 
- z dzikiej róży

2. Jednonienasycone

- z pestek śliwki 
- z avocado 
- makadamia 
- ze słodkich migdałów
- oliwa z oliwek 
- z orzechów arachidowych 
- z orzechów laskowych 
- z pestek brzoskwini 
- kameliowy 
- z pestek wiśni 
- z nasion papai 
Jednonienasycone ze sporą zawartością omega-6 : 
- ryżowy 
- arganowy 
- baobab 
- sezamowy 

3. Nasycone 

- kokosowy 
- palmowy 
- olej babassu 
- masło shea (karite)
- masło kakaowe
 - masło mango 
- masło cupulacu 

4. Inne, niekwalifikujące się do żadnej z grup 

- Olej jojoba
- Olej z pestek granatu 
- Olej rycynowy 


Na koniec chciałabym jeszcze raz powtórzyć, że najważniejsza jest metoda prób i błędów.
Jeśli dany olej Wam nie służy możecie dodać do niego jakiegoś innego, możliwe, że w połączeniu spisze się dużo lepiej.  
Nie bójcie się eksperymentów. :)

Ściskam Was mocno. :)



czwartek, 3 października 2013

Wstępnie o olejach


Źródło : www.weheartit.com


Temat olejowania został już chyba omówiony w Internecie w każdym możliwym aspekcie. Ja również chciałabym podzielić się z Wami moją wiedzą, spostrzeżeniami, metodami czy ulubionymi olejami. Tym wpisem chciałabym też zapoczątkować serię postów, poświęconych właśnie temu tematowi. Nawet jeśli jesteście już ze sprawą zaznajomione, to polecam przeczytanie do końca, a nuż się czegoś dowiecie. :)

Prawdopodobnie najczęściej zadawanym mi pytaniem jest : 

"Czy nakładasz na włosy taki zwykły ojej, jak do smażenia?" 

W zasadzie to tak. Większość olei, które mam w swojej "kolekcji", to te które mają zastosowanie w zakresie kulinarnym. Dlatego warto przetrząsnąć szafki w kuchni w poszukiwaniu np. Oliwy z oliwek, oleju lnianego, czy sezamowego. 

Najlepiej, żeby Wasz olej był tłoczony na zimno, nierafinowany. Dlaczego? 
Kiedy olej pozyskiwany jest w wysokiej temperaturze, jego jakość może znacznie ulec pogorszeniu, ciepło może przyczynić się do utraty cennych właściwości. 
Kiedy olej jest rafinowany, jest oczyszczony, nie posiada prawie wcale substancji które mogą odżywić nasze włosy. 

Jak rozpoznać olej rafinowany? 
Kilka raz zetknęłam się z sytuacją, kiedy wzięłam olej do ręki, dokładnie przejrzałam etykietę, ale nie znalazłam informacji na temat tego czy jest on oczyszczony, czy nie.W takim przypadku należy pamiętać, że jeśli mamy do czynienia z produktem rafinowanym, nie będzie on miał prawie żadnego zapachu ani smaku. Co prawda ze sprawdzeniem tego w sklepie może być problem, dlatego warto zwyczajnie zapytać kogoś z obsługi, może będą znali odpowiedź.
Produkty nierafinowane są też droższe. Więc gdy na sklepowej półce, obok siebie stoją dwa względnie takie same oleje, o tej samej pojemności ale jeden z nich jest droższy np. o 10 zł, to możemy być pawie pewne, który jest który.
Najlepiej szukać jednak takich, na który jasno i wyraźnie jest napisane, czy został on poddany oczyszczaniu, czy też nie. 

Pod jakimi nazwami w składach występują oleje? 

Odpowiedź jest prosta, są to te nazwy, które na końcu mają słowo "oil " 
Nie dajmy się zmylić jednak nazwie " Mineral Oil", ponieważ jest to nic innego jak parafina. 

Kolejnym częsty pytaniem z jakim spotykam się na różnych forach internatowych jest : 

"Na moje włosy oleje nie działają, nie widzę poprawy ich stanu. Dlaczego tak się dzieje?" 

Czynników wpływających na działanie danego oleju jest masa. Najczęściej chodzi po prostu o nieodpowiednie dobranie oleju w stosunku do porowatości. ( o tym następnym razem )
Może jednak na to wpłynąć również : 

  • Czas trzymania oleju na włosach. Tu nie ma żadnego wyznacznika. Powszechnie krąży opinia, że im dłużej, tym lepiej. Ale oczywiście od każdej reguły są wyjątki. Same metodą prób i błędów musicie do tego dojść. Jak zresztą do większości aspektów pielęgnacji Waszych kłaczków. :)
  • Ilość oleju na włosach. Pamiętam jak sama na początku lałam na włosy olej litrami. Kiedy czytałam, że inne dziewczyny używają do tego łyżki stołowej, było to dla mnie wręcz nie do pojęcia. "Jak taka malusia ilość ma wystarczyć i pomóc włosom?" A no może, i to bardzo!
  • Temperatura. Ciepło rozchyla łuski włosa i ułatwia przenikanie składników odżywczych do ich wnętrza. 
  • Szampon z silnymi detergentami typu SLS. Wiadomo, olej trzeba zmyć dokładnie. Ale nie katujmy włosów kilka razy szamponem z SLS i SLES, ponieważ mogą one wymyć również działanie oleju. Mycie czymś delikatniejszym również się sprawdzi. :)
Pamiętajmy również, że nic nie działa od razu. Czasem na efekty olejowania trzeba czekać bardzo długo, ale niech Was to nie zniechęca. 
Myślę, że na raz wystarczy, nie chcę Was odstraszyć ilością druczku. :D
Do następnego! :)

Ściskam Was mocno. :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...