wtorek, 30 grudnia 2014

Zrobiłam ombre? Aktualizacja włosów - grudzień 2014

Od dawna podobało mi się łagodne przejście z włosów ciemnych, do bardzo jasnych końcówek. Dobrze zrobione ombre prezentuje się ślicznie, kojarzy mi się z latem. Postanowiłam, że skorzystam z faktu posiadania jeszcze farbowanej części włosów, która i tak jest już fabrowana. (Owacje na stojąco za to błyskotliwe stwierdzenie dla tej pani! :D) Chodzi o to, że włosów naturalnych nie tknę już farbą dopóki nie będę siwieć, a tych mi tak nie szkoda, więc pomyślałam "a co mi tam!". 

Moją inspiracją było to zdjęcie: 


weheartit.com

No więc usiadłam na fotel. Moja fryzjerka bardzo dobrze zna mnie i moją włosową obsesję, więc od razu zapytała: 

-"To co jak zawsze? 1,5 cm? ;)" 

Żałujcie, że nie widziałyście miny tej kobiety, kiedy jej powiedziałam, że chcę też rozjaśnić końcówki.
Prawdopodobnie jednak moja była lepsza, kiedy zabrała się do rozrabiania preparatu. Usłyszałam tylko: 

-"Mam zadzwonić do Beaty (moja mama), żeby potrzymała Cię za rękę? Wyglądasz jakbyś na ścięcie czekała (że głowy, nie włosów xd)! Kochana spokojnie, tylko mi tu nie mdlej haha". 

...

No więc dobra minęło te 40 minut, umyłam głowę, czekam aż wyschnie, specjalnie nie patrzę w lustro. Kiedy już są suche, zerkam siebie i ... Nic. Potem patrzę na stan końcówek, też prawie żadnej zmiany. Były może o pół tonu jaśniejsze, ale prędzej to sobie wmówiłam, niż serio tak było. 

Preparat był mocny, wspólnie dobrałyśmy go do mojej porowatości. 
Okazało się jednak, że wypracowałam sobie na tyle zwartą łuskę, że chemiczne rozjaśnianie nie dało jej rady. 
Z jednej strony poczułam taką trochę dumę, że mam tak mocne włosy, z drugiej jednak, ja serio chciałam te jaśniejsze końce! :D 
Oczywiście gdybym potraktowała je najmocniejszym stężeniem jakim by się dało, rozjaśniły by się do takiego stopnia jakiego bym chciała, ale wtedy ich stan mógłby ulec znacznej zmianie. Dlatego na razie zostanie tak jak jest. 
Dobra koniec tych wywodów, obejrzyjcie zdjęcia. 




Robiłam je sama, na samowyzwalaczu, więc mogło być lepiej, ale chyba nie jest aż tak źle. Starałam się.. :D 

Tak jak mówiłam, dużej zmiany nie ma. Pewnie jeszcze kiedyś spróbuję, ale w najbliższej przyszłości tego nie planuję. 

Włosy na powyższych zdjęciach były potraktowane maseczką kakaową o której pisałam TUTAJ KLIK. Uwielbiam ją, włosy są niewiarygodnie mięsiste. Jeśli ktoś jeszcze nie próbował, to koniecznie to zróbcie. 

A jak tam Wasze włosy w tym miesiącu? :) 

Ściskam Was mocno. :)

Ps. Właśnie założyłam Instagrama, więc jeśli chcecie podglądać co u mnie słychać to zapraszam. :) 

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Top 5 olei do włosów niskoporowatych + zapadłam się pod ziemię?!

Teoretycznie włosy niskoporowate dużego wyboru nie mają. W przypadku wysokich i średnich lista jest bardzo długa, a u niskich kilka marnych pozycji. (TUTAJ znajdziecie spis KLIK) Czy to znaczy, że posiadaczki takich włosów są skazane na używanie tylko 3-4 olejków? Nie! Dziś przedstawię Wam ranking olei oparty o doświadczenia z moimi niskoporowatymi włosami. Jeśli nie testowalyście któregoś z nich, może warto to zmienić? :) 

1. Olej kokosowy 
Nieśmiertelny kokos, który pasuje niemal każdej niskoporowatej, a czasem nawet tym wyższym. Uwielbiam go, uwielbiam, uwielbiam! Szczególnie polubiliśmy się przy dodawaniu go do masek i odżywek. 
Warto jednak zwrócić uwagę na to, że kokos może się włosom "przejeść". Jeśli już nie działa tak dobrze jak kiedyś, albo powoduje puch - odstawcie na jakiś czas. Znam takie kaprysy, przejdzie im. ;) 



2. Olej arganowy 
Niby nie dla moich włosów ale się kochamy. Do niego należy podchodzić ostrożnie, nie gwarantuje sukcesu, jednak spróbować warto, jestem tego przykładem. Gdybym miała mieć tylko dwa olejki, to byłby to kokos i argan. 



3. Masło shea 
Trochę rudne w obsłudze, bardzo gęste, nie wystarczą ciepłe ręce, trzeba zrobić gorącą kąpiel. Początkujący mogą mieć też mały (serio, wcale nie taki duży, ale jednak) problem ze zmyciem. Godny przetestowania olej, świetny też w walce z suchymi piętami. Często wysmarowuję nim stopy, władam cieplutkie skarpety i idę spać. Efekty są całkiem imponujące. :) 


4. Olej ze słodkich migdałów 
Ku mojemu zaskoczeniu, również się sprawdza. Lubię go szczególnie w gotowych olejowych mieszankach, maskach i odżywkach, ale i solo. Jest to moje niedawne odkrycie, z którego jestem bardzo zadowolona. 


5. Olejek Baby Dream fur mama 
Co prawda jest to mieszanka olei, ale warto ją tu zawrzeć. Ja sama ją uwielbiam, mam też wrażenie, że pasuje znacznej większości testujących osób. Zachwalałam ją już tutaj KILK. :)




A teraz. 

Gdzie ja się podziałam? Co będzie z tym blogiem? 

Nie chcę tu streszczać wszystkiego co się działo, czasem nie wszystko układa się tak jak byśmy chcieli. Tylko tyle. 
Wiem, że wielu czytelników straciłam, nie ma w tym nic dziwnego. Zanim jednak opublikowałam ten post napisałam 4 inne, które będą zawsze na czarną godzinę, a noc jeszcze młoda, będę pisać dalej. Możecie się spodziewać wielu wpisów, będę Wam to wynagradzać. Chciałam Wam tylko powiedzieć, że to niewiarygodne, że mimo takiej nieobecności blog nadal ma wyświetlenia, nadal niektórzy tu zaglądają. Zawiodłam, jestem zła sama na siebie. Przede wszystkim jednak tęskniłam. Oj, strasznie! :) Mam nadzieję, że wybaczycie. Wybaczycie?  

Ściskam Was mocno jak zawsze. 
Kasia. :)

wtorek, 7 października 2014

Nowy ulubieniec do zabezpieczania końcówek? Eliksir odżywczy Elseve L'oreal Paris

Nie raz wspominałam Wam, że uwielbiam serum Green Pharmacy do zabezpieczania końcówek włosów (recenzja KLIK). Kiedy ostatnio skończyłam mi się już chyba trzecia buteleczka postanowiłam poszukać czegoś nowego. W moje ręce wpadł Eliksir Odżywczy L'oreal.

Dlaczego się na niego skusiłam? Czy to był dobry wybór? Zaraz się przekonamy! :)




Opakowanie / konsystencja / wydajność 

No właśnie konsystencja. To właśnie ona była impulsem do kupna. Chodzi o to, że jest o wiele rzadsza niż Green Pharmacy. Lepiej się przez to rozprowadza, sam produkt jest lżejszy, przy tym samym wygładzeniu, miękkości i blasku. Moje włosy chyba lepiej reagują na takie bardziej płynne silikony, bo wyglądają po prostu lepiej! :) 

Opakowanie ma 100 ml, co do wydajnościto ciężko mi się wypowiedzieć, bo mam go od niedawna, ale chyba jest niezła, mi wystarczy jedna pompka. 

Zapach 

Z tymi zapachami produkót do zabezpieczania to się robi powoli nudno. Kolejny, który jest piękny! Nie mam pojęcia czemu delikatnie kojarzy mi się z uwielbianymi przeze mnie perfumami, Pradą Candy. W zasadzie to nie wiem czemu to było moje pierwsze skojarzenie, bardzo możliwe, że tylko ja to czuję. Tak czy inaczej, zapach kosmetyku jest śliczny. :) 


Skład 

Cyclopentasiloxane, dimethiconol, chamomilla recutita extract/matricaria flower extract, cocos nucifera oil/ coconut oil, nelumbuim speciosum extract/nelumbuim speciosum flower extract, benzyl alcohol, cinnamal, linaool, linum usitatissimum flower extract, caprylic/capric triglyceride, gardenia tahitensis flower extract, rosa canina flower extract, bisabolol, glycine soja oil/soybean oil, parfum/fragrance


Skład jest dobry, dużo olejków, silkony, benzyl alkohol jest daleko. 

Nie mylcie go z czerwonym eliksirem upiększającym, on  ma w składzie alkohol denat! 

Link do KWC:  http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=57415


Działanie 

Nie rozpisuję się, powiem krótko. Robi co ma robić i robi to na 6. Ma ładny zapach, a największym plusem jest właśnie ta konsystencja, która pozostawia włosy jedwabiste. 

Nadal uwielbiam GP, ale na razie do niego nie wracam. Na chwilę obecną znalazłam nowego ulubieńca! :)


Cena: Kupiłam w Rossmannie 100 ml, za 22 zł w promocji, bez promocji kosztuje ok. 28 zł. Cena bardzo dobra jak na pojemność. 
Dostępność: Rossmann (chyba najtaniej), Natura, Hebe i inne drogerie, oraz oczywiście Internet. 


Miałyście do czynienia z tym produktem? :) Lubicie silikonowe sera? Ja nie wyobrażam sobie funkcjonowania moich włosów bez nich. :D 

Ściskam Was mocno. :)

niedziela, 5 października 2014

Plan pielęgnacji włosów niskoporowatych - moja rutyna pielęgnacyjna

Dziś chciałabym przedstawić Wam dokładną analizę pielęgnacji moich włosów. Przypominam, że są one niskoporowate ze średnimi częściami przy końcówkach gdzie mam jeszcze farbowaną część. Moje włosy są zdrowe, jednak mają skłonność do puszenia się, dlatego muszę je dość intensywnie dociążać. 
Mam nadzieję, że moja rutyna pielęgnacyjna będzie chodź trochę przydatna/interesująca nie tylko dla dziewczyn z niskoporowatymi włosami. Jeśli chcie poznać moje triki w dbaniu o włosy to zapraszam! 

Przykładowe kosmetyki, chwyciłam co było pod ręką. :D 


Mycie 

  • Co trzy dni, zwykle szamponem Babydream 
  • Mniej więcej co 4 mycie oczyszczanie mocniejszym szamponem z SLS, aktualnie pokrzywowy z Yves Rocher 
  • Raz w miesiącu oczyszczanie szamponem ze składnikiem chelatującym (mam zamiar napisać o tym zabiegu szerzej następnym razem) 
Czasami stosują metodę OMO, szczególnie kiedy potrzebuję jeszcze większego dociążenia włosów. Rzadko myję włosy odżywką, mam wrażenie, że są one wtedy niedomyte, brak im objętości. 

Kiedy myję głowę, myję dosłownie tylko skórę głowy. Nie szoruję wszystkich włosów szamponem i nie robię sobie tzw. gniazda, które jest potem bardzo trudne do rozczesania. 
Powstałą na głowie pianę delikatnie rozprowadzam po długości włosów i lekko masuję. To zdecydowanie wystarcza, żeby oczyścić włosy np. z silikonów a przy tym nie niszczy. 

Sprawa wygląda nieco inaczej przy zmywaniu olei. Wtedy również skupiam się na skalpie, jednak bardziej intensywnie i dłużej masuję długość. 


Odżywki i maski 

  • Odżywka obowiązkowo po każdym myciu na co najmniej 5 minut. Od jakiegoś czasu ciągle dodaję do odżywek oleje w celu dociążenia włosów i działa to świetnie. Puch zażegnany! (odpukać). Wspominałam o tym TUTAJ KLIK
  • Masek używam raz na tydzień - dwa. Trzymam je na głowie wtedy ok. 30 minut. Do nich również dodaję olejków. 
Zawsze odżywki i maski nakładam od ucha w dół. Używam sporo emolientów, więc włosy u nasady mogłyby być obciążone. A poza tym, wiedziałyście, że niektóre odżywki nałożona na sklap mogą powodować wzmożone wypadanie przy spłukiwaniu? Dlatego polecam nakładanie tych produktów trochę niżej. 

Jeśli chodzi o równowagę pomiędzy emolientami, humektantami i proteinami to prezentuje się to tak: 
  • Znowu zaczynam ograniczać humektanty do minimum, ze względu na to, że jesienią bardzo się nie lubimy, powodują puch. 
  • Proteiny w śladowych ilościach. Włosy niskoporowate nie potrzebują ich aż tyle. Raz na miesiąc nałożę proteinową maskę na końce i to tyle. Mówię tu jednak o prawdziwej proteinowej masce, czyli np. Biovax z jedwabiem i keratyną, a nie o Kallosie Latte, która ma tych protein w składzie mało. Ją używam częściej, ale dodaję do niej oleje. 
  • Emolienty? Oficjancie moja największa włosowa miłość. Tak jak wspominałam wyżej dodaję olejki do odżywek prawie ciągle. Moje włosy są ciężkie i mięciutkie! 


Płukanie po myciu 

Zawsze do ostatniego mycia używam chłodnej wody, która domyka łuski włosów. Ważne jest to żeby nie była za zimna, ma być chłodna, nie lodowata! 

Nie mam już tyle zapału, żeby bawić się w płukanki, jednak jeśli już to robię, to zdecydowanie najchętniej sięgam po kwiat lipy. Napar z lipy świetnie nawilża włosy. Używamy do ostatniego płukania i nie spłukujemy. (masło maślane :D) 



Olejowanie 

Włosy olejuję porządnie raz w tygodniu, najczęściej jest to niedziela, po 3-4 godziny. W tygodniu nie mam na to czasu, a odkąd dodaję oleje do odżywek, to nie muszę robić tego aż tak często. 
Moje ulubione oleje: 
  • kokosowy 
  • arganowy 
  • Babydream fur Mama
Nieźle sprawdza się również awokado, niebieski Babydream i masło shea. 

Oleje również nakładam od ucha w dół. Chyba, że danego dnia olejuję skalp, wtedy jednak skupiam się na bardzo dokładnym myciu. Najczęściej używam olejku rycynowego KLIK

Często żeby zmyć olej emulguję go odżywkę do włosów, zazwyczaj taką którą średnio lubię i nie sprawdza się do moich włosów. Polega to na zwilżeniu naolejowanych włosów i nałożeniu odżywki. Po odczekaniu chwilki normalne mycie i znowu odżywka - wtedy już bez dodawania olejków, jakaś lżejsza. 
Dzięki takiemu zabiegowi olej lepiej się zmywa - odżywka dzięki składnikom emulgującym go 'rozpuszcza'. Włosy są też lepiej dociążone. 

Bardzo rzadko, ale jednak się zdarza, kremuję włosy. Mówiłam o tym tutaj, KLIK


Zabezpieczanie końcówek 

  • Końce zabezpieczam silikonowym serum po każdym myciu 
  • Robię to kiedy włosy są jeszcze mokre, ale nie ociekające wodą 
  • 1 pompkę rozcieram dokładnie w dłoniach i starannie wmasowuję we włosy zaczynając od końcówek i delikatnie kieruję się w górę do połowy długości włosów 
Czasem, szczególnie zimą używam też dodatkowo najpierw kropli olejku arganowego. 

Świetnie też w moim przypadku sprawdza się odżywka w sprayu Gliss Kur (recenzja KLIK). Wtedy używam jej na całkiem mokre włosy, a kiedy już trochę przeschną nakładam mniejszą ilość serum silikonowego (pół pompki). 

Ulubione sera do włosów: 
  • Green pharmacy (recenzja KLIK)
  • Eliksir odżywczy L'oreal - nowy nabytek, niedługo recenzja 

Czesanie włosów 

Nie ma w tym filozofii, jednak wspomnieć warto. Włosy czeszę; 
  • Szczotką The Body Shop (recenzja KLIK)
  • Zaczynając od końcówek, stopniowo idąc w górę w celu uniknięcia szarpania, chociaż nie mam żadnych problemów z rozczesywaniem. 
  • Często też na mokro, ale tylko wtedy gdy są już zabezpieczone silikonami. Tak jak wspomniałam, nie mam problemów z rozczesywaniem,  więc robiąc to delikatnie nawet na mokro nie niszczę ich, ponieważ nie ciągam ani nie szarpię. 

Pozostałe czynności, które wykonuję 

  • Nigdy nie śpię z mokrymi włosami. Niszczą się wtedy, a rano wyglądam jakby mnie piorun strzelił. 
  • Zawsze związuję włosy do snu w bardzo luźny kucyk na czubku głowy, prawie przy samym czole. Używam do tego grubej i miękkiej frotki, nic mi się wtedy nie odznacza, nie ma wgniecenia. 
  • Nie suszę suszarką, chyba że muszę 
  • Podcinam raz na 3 miesiące
  • Nie łykam żadnych suplementów, jem zdrowo i piję dużo wody. Rosną mi mocniejsze włosy i zapobiegam przyrostowi tkanki tłuszczowej, dwa w jednym, jej! :D 


Uffff, to chyba tyle! Dotarłyście do końca? Nie zasnęłyście po drodze? :D Musiałam jakoś odpokutować nieobecność, więc trochę się rozpisałam. ;) 
Może wygląda to na bardzo skomplikowane, ale w gruncie rzeczy tak nie jest. Te zabiegi weszły mi już tak w krew, że wykonuję je automatycznie. 

A teraz pytanie do Was kompletnie z innej beczki. Czy któraś z Was pamięta ten obrazek? :D Pamiętacie jaki ma związek z blogiem? Koniecznie dajcie znać, miło mi będzie jeśli ktoś pamięta tak prehistoryczne czasy z historii tego miejsca. :D 


Ściskam Was mocno. :)

poniedziałek, 22 września 2014

Co zrobić z odżywką bublem?

Każda z nas miała bądź ma odżywkę, która się na włosach nie sprawdziła. Włosy się po niej puszą, są szorstkie i matowe lub zwyczajnie się nie układają. Szkoda jest wtedy taki produkt wyrzucić, jednak używanie go też niekoniecznie wchodzi w grę. Co możemy w takim razie zrobić z odżywką bublem? :)



źródło: http://www.beautyshow.pl/2013/02/18/maski-i-odzywki-regenerujace-sprawdz-jak-odbudowac-mocno-zniszczone-wlosy/ 


  • Wymiana z koleżanką 
Wiem, że to banalne, ale sprawdza się świetnie. Szczególnie jeśli mamy w swoim towarzystwie jakąś włosomaniaczkę. Jeśli coś nie sprawdziło się na nas to może komuś innemu się przyda? To może działać w dwie strony. Jeśli tej dziewczynie jakaś odżywka również nie przypadnie do gustu, może oddać ją nam. :) 

  • Golenie nóg (zamiast pianki do golenia lub żelu)
Jeden z moich ulubionych sposobów na golenie nóg to właśnie odżywka do włosów! Zmiękcza ona włosy, więc idealnie się do tego nadaje. Nogi są potem niewiarygodnie gładkie! :D

  • Metoda OMO
Przy metodzie odżywka-mycie-odżywka, pierwsze O może stanowić produkt do którego nie jesteśmy do końca przekonane. Później i tak myjemy włosy i nakładamy kolejną odżywkę. 

  • Emulgowanie oleju
Jeśli odżywka nie jest aż taka najgorsza, ale np. włosy się po niej nie układają możemy emulgować nią oleje, tzn. na naolejowane włosy przed myciem nakładać na jakiś czas odżywkę, potem mycie i znowu odżywka. Taki sposób może dociążać włosy, ale również ułatwiać zmywanie olejów. 

  • Mycie pędzli 
Nasze pędzle do makijażu - podobnie jak włosy- możemy myć odżywkami! Są one później bardziej miękkie i przyjemne, a jednocześnie czyste. 



Jakie są Wasze sposoby na odżywkę-niewypał? Podzielcie się, może jakichś jeszcze nie znam! :) 

Ściskam Was mocno i życzę przetrwania reszty poniedziałku! :)

Ps. Kochane właśnie stuknęło mi 200 tys. wyświetleń bloga! Pamiętam jak na początku grudnia tamtego roku dziękowałam Wam za 17 tys. Jestem Wam niewiarygodnie wdzięczna za to, że jesteście, za Wasze komentarze i za to, że mnie czytacie. Dzięki Wam mogę rozwijać moją pasję. DZIĘKUJĘ! :) <3 

piątek, 19 września 2014

Olejek rycynowy w pielęgnacji włosów, rzęs i paznokci

Olej rycynowy jest zdecydowanie jednym z najbardziej popularnych olejów do włosów, chociaż w rzeczywistości jego zastosowanie jest całkowicie inne, dlatego niech nie zraża Was fakt, że jest to lek przeczyszczający. :D 

Chyba każda z nas słyszała o jego cudownych właściwościach. Dziś przybliżymy je sobie dokładnie.


 Kilka faktów i właściwości: 

  • Przyciemnia włosy, jest to jednak raczej delikatny efekt 
  • Przyśpiesza porost włosów 
  • Jest gęsty i dość problematyczny do zmycia 
  • Taniutki, ok 2 zł za 30 g, czyli powyższą buteleczkę 
  • Wzmacnia rzęsy i brwi 
  • Dostępny w każdej aptece 
  • Jest jednym z najbardziej nabłyszczających olei 
  • Przed używaniem warto jest go lekko podgrzać 

Jak go stosować? 

  • Skóra głowy 
W poście o przyśpieszaniu porostu włosów już Wam o nim wspominałam (KLIK). Nie lubię aplikować go samego ze względu na jego gęstość i to jak ciężko go zmyć, a nawet dokładnie zaaplikować. Wystarczy dodać troszkę innego olejku, który jest rzadszy, nie zmieni to właściwości, a czasem nawet je wzmocni. 
Włosy będą nie tylko rosły szybciej, ale jest również duża szansa na wzmocnienie ich. Może delikatnie przyciemniać, oraz hamować wypadanie. Oczywiście przy zachowanej regularności. 


  • Olejowanie włosów
Nie polecam olejowania nim włosów, nie w pojedynkę. Paradoksalnie może wysuszać włosy. Dodatkowo ciężko się zmywa, jest kłopotliwy. Nie trzeba jednak  z niego całkiem rezygnować. Dobrym sposobem jest dodawanie go do innych olejków, jednak musi być go mniej. Wtedy nigdy nam nie zaszkodzi, a może pomóc. Ma właściwości dość silnie nabłyszczające i wzmacniające, więc możliwe jest wydobycie blasku z włosów. 


  • Rzęsy i brwi? 
Wzmacnia? Przyciemnia? Jest zatem idealny jako odżywka do brwi i rzęs. Ma jednak jedną wadę jeśli chodzi o rzęsy. Jest płynny i łatwo włazi do oczu. A jak już się tam dostanie to.. Cóż, ja myślałam, że oślepłam, autentycznie. :D Dlatego gorąco polecam pomadę Alterra, która jest na jego bazie, ale w tym samym czasie ma konsystencję stałą. Pomadka jako odżywka do rzęs? :o Tak, tak samo jak płyn do higieny intymnej jako szampon. Ach, te baby, czego to one nie wymyślą. :D 


  • Zabezpieczanie końcówek 
W tej roli się nie sprawdzi. Jak wspomniałam wyżej może przesuszać, jest gęsty i nie będzie wyglądał dobrze, włosy będą wyglądać na tłuste, ponieważ tak ciężko jest go rozprowadzić, to prawie niemożliwe jest zrobienie tego równomiernie. 


  • Paznokcie 
Niewątpliwie je wzmacnia. Można co jakiś czas porządnie wsmarować go w paznokcie i skórki. A robię to w przerwach między malowaniem, a pomalowane mam teraz zawsze. Ogólnie to polecam Wam olejowanie paznokci, ogranicza to rozdwajanie, poprawia nawilżenie płytki, paznokcie są twardsze, a skórki zadbane. 



Moim zdaniem olej rycynowy warto mieć. Jego zastosowań jest sporo, a cena i dostępność jest zachęcająca. Używacie? :) Jeśli tak to w jaki sposób? :) Może macie jakieś własne patenty? 

Ściskam Was mocno. :)

sobota, 13 września 2014

Skuteczna metoda na dociążenie puszących się włosów? Dodawanie oleju do maski.





Puszenie - czyli moja wielka zmora. Mam włosy zdrowe, z delikatnymi pozostałościami po dawnym katowaniu, jednak ich największą wadą jest właśnie puch. Najczęściej występuje on na części farbowanej - nigdy na moich naturalnych. 
Kiedy już myślę, że nad tym panuję i wszystko będzie szło gładko (dosłownie :D), po wyschnięciu mam na głowie fryzurę a'la Simba. No może nie aż tak. ;) 


Jakaś ta lwia grzywa ulizana. :D 

Do tej pory najbardziej przełomowym krokiem było zmniejszenie ilości nakładanej odżywki. Mino to jednak dalej brakowało tej ciężkości i mięsistości, którą we włosach tak uwielbiam. 

Oczywiście dziś główną rolę znowu przejmują oleje, jednak nie w formie klasycznego olejowania. Oczywiście ono również zapewnia miękkość i dociążenie, ale czasem nawet to nie wystarcza. Cały czas stosuję pielęgnację emolientową, a ta metoda jak najbardziej mi ją wzbogaca. :) 

Dodawanie oleju do maski / odżywki 

To takie proste a działa cuda. A pisząc cuda mam na myśli cuda

Nie raz słyszy się o wzbogacaniu masek półproduktami i olejkami aby wzmocnić ich działanie. Sama kiedyś bardzo lubiłam się w to bawić, teraz jednak trochę brakuje mi zapału. Od jakiegoś czasu zaczęłam jednak dodawać oleje do masek i odżywek, w celu regeneracji i przywrócenia nawilżenia po wakacjach. 
Teraz kiedy po prawie każdym myciu stosuję ten trik mam włosy miękkie jak nigdy. Zachowują się na co dzień tak jak kiedyś w "good hair day". Dotykanie ich powoli staje się moim odruchem bezwarunkowym. :D 


Ale na czym to w ogóle polega? 

Mniej więcej jedną łyżkę oleju dodajemy do nieco większej ilości maski niż zazwyczaj. Jeśli mamy krótsze/rzadsze włosy możemy zastosować małą łyżeczkę. Ja zawsze odmierzam na oko - wylewam trochę oleju na rękę i mieszam z odżywką/maską. Maski musi być gdzieś dwa razy więcej niż oleju.

Włosy nie będą tłuste? 

Odżywki i maski zawierają emulgatory, które pozwalają na utworzenie emulsji. Dzięki nim oleje bez problemu się z tymi kosmetykami mieszają. Na skutek tego olej jest rozprowadzony równomiernie, a jego nadmiar jest zmyty z włosów przy płukaniu. 
Takie treściwe mieszanki najlepiej jest nakładać od ucha w dół, ponieważ mogą one u niektórych obciążać włosy przy skórze. 
Całość spłukujemy wodą jak normalną odżywkę, nie myjemy włosów szamponem. 

Jeśli z Waszych włosów ciężko jest zmyć oleje, to po zmyciu wodą mieszanki oleju z maską możecie jeszcze raz na chwilkę nałożyć małą ilość tej samej odżywki, tym razem samodzielnie. Wtedy wszystko się wypłucze. 

Dzięki temu sposobowi możemy wykorzystywać odżywki-buble, jest duże prawdopodobieństwo, że w towarzystwie naszego ulubionego oleju sprawdzą się lepiej. 
Bardzo bogatych, emolientowych masek nie trzeba już tak wzbogacać, chyba że bardzo małą ilością oleju. 

O tym jak dopasować olej pisałam TUTAJ

A Wy borykacie się z problemem niedociążonych włosów?  :)

Ściskam Was mocno. :)

czwartek, 11 września 2014

Czy przed olejowaniem trzeba zmyć silikony?

Dziś bierzemy na warsztat dość często powtarzającą się w mailach i pytaniach na moim asku kwestię. Będzie krótko zwięźle i na temat. Zapraszam. :)

Mam zamiar co jakiś czas powtarzać taką formę postów z odpowiedziami na Wasze najczęstsze pytania. Co Wy na to? 


"Czy przed olejowaniem włosów trzeba zmyć silikony? Czy ich obecność na włosie nie zatrzyma działanie oleju?" 

Muszę przyznać, że na początku mojego zwariowania na punkcie włosów sama sporo myślałam nad odpowiedzią. 
Przecież jeśli silikony oblepiają nam włosy filmem, to czy olejowanie takich włosów ma jakiś sens? 

Odpowiedź: 

Tak ma. Żadna z nas nie będzie przed nakładaniem oleju specjalnie myła włosów, bo komu by się chciało. Poza tym nie ma najmniejszej potrzeby. (Więcej szkody przyniosłoby takie podwójne mycie.) 

Silikony chronią włosy przed czynnikami zewnętrznymi, ale nie są aż tak szczelne, żeby substancje aktywne zawarte w olejach nie mgły wnikać. Co więcej silikony się wycierają, nie zostają na włosach w takiej ilości w jakiej zostały nałożone. Niektóre z nich dodatkowo odparowują z włosów. Istnieją również takie, które rozpuszczają się w tłuszczach, więc tu już w zupełności nie ma problemu. 

Tak więc nie warto rezygnować z zabezpieczania końcówek, ponieważ ma to gigantyczne znaczenie w pielęgnacji włosów, szczególnie tych porowatych


A jakie pytania dotyczące włosów nurtują/nurtowały Was? :) Pamiętajcie, że macie do mnie do dyspozycji praktycznie ciągle na moim asku. :)

Ściskam Was mocno. :) 

wtorek, 9 września 2014

Dwufazowa ekspresowa odżywka Gliss Kur Oil Nutritive


Dwufazowa odżywka marki Gliss Kur jest ze mną już od kilku lat. Zaczęłam używać jej jeszcze przed włosomaniactwem, co okazało się bardzo trafnym wyborem (jednym z niewielu). Jeśli szukacie czegoś co uspokoi puszące się włosy, dociąży, nabłyszczy i wygładzi to polecam przyjrzeć się jej bliżej.  

Opakowanie / konsystencja / wydajność 

Kosmetyk zamknięty jest w 200 ml butelce z atomizerem. Moim zdaniem jest wydajny, ponieważ jedno opakowanie używam zazwyczaj grubo ponad pół roku, przy stosowaniu po każdym myciu. Dodatkowo mam trochę tych włosów, więc nie oszczędzam produktu. Z drugiej strony dużo go nie trzeba, inaczej można przetłuścić sobie włosy. 
Konsystencja jest raczej oczywista. 

Zapach 

Nie brzydki , nie zachwycający, dość charakterystyczny dla typowych drogeryjnych kosmetyków do włosów. 

Opis ze strony wizaz.pl 

Natychmiast ułatwione rozczesywanie i zapobieganie rozdwajaniu końcówek.
Odżywka natychmiast ułatwia rozczesywanie dłuższych, skłonnych do rozdwajania włosów. Wygładza powierzchnię włosów i redukuje rozdwajanie końcówek aż do 85%.
Wyjątkowa formuła, zapobiegająca rozdwajaniu się końcówek włosów, zawiera 7 regenerujących olejków odżywczych. Chroni włosy po same końce i zapewnia im zdrowy połysk. Formuła z kompleksem płynnej keratyny precyzyjnie regeneruje uszkodzenia włosów oraz wypełnia pęknięcia na ich powierzchni.


Działanie 

Odżywka jest moim ulubieńcem. Nigdy nie używałam lepszej mgiełki do włosów. Tyle. 


  • Ułatwia rozczesywanie 
  • Nadaje blask 
  • Może służyć jako produkt zabezpieczający końcówki przed rozdwajaniem, ja jednak nie rezygnuje z serum, które nakładam już tylko na same końcówki 
  • Włosy są miękkie 
  • Boski olejowy skład 
  • Idealna na puch spowodowany humektantami, właśnie dzięki olejkom 
  • Dociąża bez obciążania 
  • Idealny kosmetyk na zimę 
Schwarzkopf to Wam wyszło! 

Skład 

Skład: Aqua, Cyclomethicone, Phenyl Trimethicone, Argania Spinosa Kernel Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Olea Europaea Fruit Oil, Prunus Amygdalus Dulcis Oil, Prunus Armeniaca Kernel Oil, Sclerocarya Birrea Seed Oil, Sesamum Indicum Seed Oil, Panthenol, Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin, Hydrolyzed Keratin, Dimethiconol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Lactic Acid, Polyquaternium-16, Laurdimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Wheat Protein, Cetrimonium Chloride, Parfum, Sodium Benzoate, Linalool, Limonene, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Phenoxyethanol, Citronellol, Benzyl Alcohol, Geraniol, CI 15985, CI 47005.



Skład jest super. Pozycje zaznaczone na zielono to olejki. Na drugim miejscu silikon, zaraz po tych wszystkich olejach mamy panthenol. Znajdziemy też keratynę i proteiny pszenicy. 

Odżywka jest typowo emolientowa. 


Dostępność: Chyba wszystkie drogerie 
Cena: Regularnie ok 15 zł, w przecenie w Rossmannie często za 9.99 zł 


Lubicie/znacie mgiełki Gliss Kura? Jakie miałyście rodzaje? A może polecicie jakieś inne odżywki w sprayu? 

Ściskam Was mocno. :)

sobota, 30 sierpnia 2014

Aktualizacja włosów: Sierpień

Dawno nie było aktualnych zdjęć moich włosów. Przyczyna jest prosta - nic się nie zmienia. Chociaż długości straciłam duużo i mam zamiar teraz je zapuszczać, to przyznam, że chętnie bym coś zmieniła. Na pewno wrócę do okrągłego kształtu na rzecz cięcia od linijki. Chociaż to drugie jest dla włosów zdrowsze, to mam dość tego prostokąta. Co więcej od dawna chodzi za mną stopniowanie, jednak nie takie "chamskie warstwy", albo z kolei włosy odchudzone do granic możliwości. Chciałabym mieć kilka krótszych pasm przy twarzy - to tak na początek. Na razie jednak chcę żeby trochę podrosły. :) 


Mój odrost sięga już ramion i bardzo mi się teraz podoba. Wyglądam jednak o wiele lepiej w naturalnym kolorze włosów, i cieszę się, że nie mam już przy twarzy farbowanej części. 

Chciałabym Wam napisać jak dbałam o swoje włosy przez wakacje, wymienić oleje które mnie urzekły, jednak niestety tak się nie stanie. 
Moje włosomaniactwo, szczególnie w sierpniu całkowicie kulało. Będąc w Hiszpanii myłam je bardzo często, bo codziennie, ani razu nie olejowałam, bo było mi za gorąco. Upały i oleje nie idą w parze, oj nie. :D 
Bardzo dużo zawdzięczam Kallosowi z filtrem UV, którego moja czupryna uwielbia, było on przez jakiś czas moim jedynym produktem odżywczym. (wstyd!)

Ostatnio raz podcinałam je w czerwcu i spadło wtedy sporo. Większość dawnych zniszczeń odeszło w niepamięć, i nawet podoba mi się ten efekt ombre, który sam się wykształcił. Tęsknię jednak za włosami do pasa, które pięknie wyglądały w kucyku lub warkoczu. Muszę zapuścić takie znowu! 

Jutro zrobię więcej zdjęć i Wam je tu podrzucę. Teraz jednak lecę nałożyć olej! Dziś postawię na kokosowy. :) 

A jak tam Wasza pielęgnacja na wakacjach? Bogata czy niekoniecznie? 

Ściskam Was mocno. :)

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Mity o kosmetykach do włosów

Bardzo często kupując typowy drogeryjny kosmetyk do włosów oczekujemy do niego nie wiadomo czego, a potem jest rozczarowanie. Nie jest to nic dziwnego, bo producenci na etykietach opisują swoje produkty w samych superlatywach. Nie mówię, że w każdym przypadku za tymi obietnicami nic nie stoi, bo nie lubię generalizować, ale często tak właśnie jest.

źródło / Produkty na zdjęciu są przypadkowe. :)


Szampon regeneruje włosy 
Nie, nie regeneruję i od niego tego nie oczekujmy. Szampon ma myć i być w miarę delikatny. Jest na naszych włosach zbyt krótko, by je odżywić, ale z drugiej strony wystarczająco by detergenty trochę te pasma "przeżarły". Od regeneracji są odżywki, maski, oleje i inne zabiegi tego typu.

Silikonowe serum scala końcówki 
Nie, też nie. Włos to struktura martwa, i żaden kosmetyk nie naprawi rozdwojonej końcówki. Silikony, owszem wygładzają i upiększają, ale nie pozwalają uniknięcia wizyty u fryzjera. Mogą jedynie ją przeciągnąć, ponieważ zabezpieczają włosy przed uszkodzeniami, to akurat prawda. (o właśnie taki scalającym 'kwiatuszku' pisałam tutaj KLIK

"Po użyciu tej maseczki, po 30 sekundach będziesz mieć włosy, jak ta pani z reklamy". 
No niestety, gdyby to było takie łatwe, to już po kilku minutach włosomaniactwa, miałabym wszystkie problemy z głowy (dosłownie). Niestety siedzę już w tym 2 lata a moje włosy i tak nie wyglądają idealnie. Warto sugerowany czas trzymania na włosach trochę sobie wydłużyć. Dodatkowo, bardzo często te ekspresowe produkty to w dużej mierze silikony. Dlatego powtórzę (pewnie po raz setny): zwracamy uwagę na skład, a nie co tam sobie mówią w reklamach, i piszą na etykietach. :)

"Cofnij rok zniszczeń w jeden tydzień"! :D 
Chyba każda z nas słyszała tą reklamę. :D W sumie rok zniszczeń można zlikwidować bardzo szybko. Nożyczkami. :D Seria Garnier Good Bye Damage nie jest wcale zła, składy są całkiem niezłe, ale obietnica jak najbardziej nie prawdziwa. Włosy oczywiście da się zregenerować, ale jest to proces powolny, polegający na regularnym odżywianiu i podcinaniu. Na pewno nie trwa tydzień. 




Kosmetyków dla dzieci nie może używać osoba dorosła 
Nie raz nie dwa polecałam Wam szampon Babydream. Jest on łagodny, ale nadal bardzo dobrze razie sobie z myciem włosów. Jest skierowany dla najmłodszych właśnie ze względu na swoją delikatność, ale używać go może każda z nas. Tak samo jak wyżej: najważniejszy jest skład. :) 


Ten post może być dość oczywisty, ale mam nadzieję, że komuś się przyda. Sama miałam też dużą radochę pisząc go. :D Planuję również taki sam wpis, tylko nie o kosmetykach, a o samych włosach. 

Znacie jeszcze jakieś absurdalne hasła reklamowe? I czy tylko ja mam tak, że kiedy słyszę reklamę telewizyjną, która głosi właśnie jakieś takie niestworzone rzeczy na tema włosów, to muszę to na głos skomentować? :D 

Ściskam Was mocno. :)

sobota, 23 sierpnia 2014

Marion kuracja z olejkiem arganowym, serum do włosów



Firmę Marion darzę dość dużą sympatią  jeśli chodzi o produkty do zabezpieczania końcówek. Ich jedwabne serum to jeden z moich ulubieńców. Co do wersji z olejkiem arganowym mam jednak mieszane uczucia... 

Opakowanie/konsystencja/wydajność 
W plastikowej buteleczce z pompką znajduje się 50 ml kosmetyku. Konsystencja jest dość gęsta, i tłustsza niż np. Serum Green Pharmacy, ale nie całkiem tłusta. Wystarczy niecała pompka żeby pokryć moje włosy. Jak każde silikony nakładam go od ramion w dół, z największym skoncentrowaniem na samych końcówkach. 

Zapach 
To trzeba przyznać - jest śliczny. Trochę jakby waniliowy, słodki, smakowity. Piękny. Utrzymuje się na włosach długo. 

Skład 
Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Dimethicone, Phenyltrimethicone, Isopropyl Myristate, Argania Spinosa Kernel Oil, Parfum, Cl 47000, Cl 26100, Benzyl Alcohol, Benzyl Salicylate, Benzyl Cinnamate (13.05.2012)

Trzy pierwsze pozycje to silikony, następnie mamy emolient, olejek arganowy, zapach, barwnik, alkohol, znowu składniki kompozycji zapachowej. 

Działanie 
Tu mam mały problem. Jak to silikony, pięknie wygładza i zabezpiecza końce, jednak kilka razy w przeszłości włosy były po nim taki jakby "bez życia", smętne, bez połysku. 

10 minut temu specjalnie wstałam i nałożyłam do na suche końce, teraz obserwuję i wszystko jest w jak najlepszym porządku. Błyszczą jak szalone, są miękkie. 

Myślę, wtedy kiedy końcówki źle na niego reagowały, miały po prostu badhairday, i wglądały źle same z siebie, a nie przez to serum. Nie miałam jak rozróżnić gdzie leżała wina, ponieważ silikony nakładam zawsze na mokre włosy i to jak wyglądają danego dnia okazuje się dopiero po wyschnięciu. 
Myślę więc, że jest to dobry produkt, jego skład również jest świetny, zawiera w końcu mój ukochany olejek arganowy, który tak służy moim włosom. 
Na chwilę obecną nie jest moim ulubieńcem, nie chwycił mnie jakoś za serce i nie zwariowałam na jego punkcie, ale chętnie zużyję go do końca. 

Jeśli miałabym oceniać w szkolnej skali, dałabym mu mocną 4+. A może nawet 5- za ten cudowny zapach. 
W kategorii "perfumy do włosów" zajmuję natomiast pierwsze miejsce na podium i kładzie przeciwników na łopatki. :D 

Czy warto spróbować? 
Warto. 
Czy warto powąchać? 
TAK TAK TAK TAK! <3 :D 


Dostępność: Natura i inne drogerie stacjonarne 
Cena: ok. 9 zł / 50 ml 

Ściskam Was mocno. :)


piątek, 22 sierpnia 2014

Make your hair beautiful na facebooku! :)

Kilka z Was zainspirowało mnie do założenia fanpejdża dla mojego bloga. Stwierdziłam, że nie jest to zły pomysł, i taka strona mogłaby ułatwić komunikację między nami. Oczywiście nie miałabym nic przeciwko, gdyście kliknęły "Lubię To!". Jeśli chcecie oczywiście. :D 
Będę tam publikować informację o najnowszych wpisach na blogu oraz o ewentualnych konkursach. 




Koniec ogłoszenia. 
Jak zawsze 
Ściskam Was mocno. :)

Sposoby na naturalne rozjaśnianie włosów

Nie jedna z nas marzy o jaśniejszym odcieniu włosów, jednak boi się chemicznego rozjaśniania. Bardzo słusznie, ponieważ moim zdaniem jest najbardziej destrukcyjny zabieg jaki możemy zafundować swojej czuprynie. Na szczęście istnieją sposoby na blond refleksy bez sięgania po farbę. Przedstawione poniżej przepisy najlepiej sprawdzą się oczywiście na naturalnych blondach i jasnych brązach. Nie oczekujmy mocnego rozjaśnienia przy kruczoczarnych pasmach. :)




1. Cytryna 
Sok z cytryny ma nie tylko właściwości rozjaśniające, ale również -ze względu na swoje kwaśne pH- domykające łuski włosów, a więc nadające blask, oraz wzmacniające włosy. Oczywiście stosowana w nadmiarze może przesuszać, ale stosując ją poprawnie nie mamy się czego obawiać. 


  • Płukanka z soku z cytryny 
Na pół litra wody dodajemy łyżkę stołową soku z cytryny. Taką mieszanką płuczemy nasze włosy podczas ostatniego płukania - po myciu szamponem i nałożeniu odżywki. Nie ma się czego bać, włosy nie będą klejące ani tłuste. Płukanek nie spłukujemy, zostawiamy je do wyschnięcia. 
  • Cytryna w maseczkach 
Cytrynę możemy dodawać też do maseczek. Niezależnie od tego czy jest to maska domowa z masą innych składników, czy kilka kropli dodajemy do gotowej odżywki. 


2. Miód 
Kiedy miód zachodzi w reakcję z wodą wytwarza się taki sam związek jak w wodzie utlenionej i rozjaśniaczach chemicznych tylko w bardzo, ale to bardzo małym stężeniu. Nie zrobimy sobie więc krzywdy, co więcej, miód to przecież humektant, więc ma działanie nawilżające. 

Najczęściej dodawany jest do masek. Mała łyżeczka wystarczy. Taką maseczkę trzymamy ok. 15-20 minut na głowie, po czym normalnie spłukujemy. Dla lepszych elektów można dodać wyżej wspomniane kilka kropelek soku z cytryny. 

Najlepiej jednak taką maskę stosować przed myciem szamponem, ponieważ jest dość lepiąca i obciążająca. Kiedy jednak używamy maski przed myciem, pamiętamy, że nie szorujemy potem włosów na długości detergentem, tylko myjemy skórę głowy a powstają pianę rozprowadzamy po pasmach. Z resztą zawsze powinno się tak postępować. 

3. Rumianek 
Zioło znane głownie ze swoich rozjaśniających właściwości. przy dłuższym stosowaniu nadaje piękne złote refleksy. 
  • Płukanka z rumianku 
Na litr wody wystarczy jedna torebka rumianku (jedna płaska łyżeczka w przypadku formy sypanej). Tak samo jak przy cytrynie i większości płukanek, naparu nie spłukujemy. 


Oczywiście efekty przychodzą dopiero po kilku miesiącach regularnego stosowania. Jeśli macie podatne włosy, może to być 1 miesiąc, a jeśli wyjątkowo odporne, to 2-3. Zależy też jak często używacie tych metod - czy co drugi dzień, czy raz w tygodniu. Osobiście polecam maskę z miodem raz na tydzień, a płukankę z cytryny maksymalnie do drugie-trzecie mycie. 
Trzeba też mieć na uwadze, że nie każde włosy miód lubią. 


Ostatnią metodą jest słoneczko, jednak z nim trzeba obchodzić się ostrożnie. Przy pełnym wakacyjnym słońcu kapelusz jest obowiązkowy! Niestety nas już chyba ten "problem" nie będzie dotyczył aż do następnego roku. Nie wiem jak u Was, ale u mnie już prawie jesień. :c


Są wśród Was dziewczyny marzące o jasnych włosach?
Ja należę do tej grupy, która jest pośrodku - moje włosy są w kolorze ciemnego blondu i w cieniu wyglądają jak brązowe, a na słońcu błyszczą na piękny złoty odcień. I jak na kobietę z krwi i kości - wiecznie niezdecydowaną - przystało jednego dnia jestem pewna, że chcę je rozjaśniać, drugiego biorę się do przyciemniania. I w końcu jest jak jest. :D 

A jak to jest z Wami? 

Ściskam Was mocno. :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...