niedziela, 15 grudnia 2013

Jakie efekty osiągnęłam po roku olejowania włosów?

Sama uwielbiam patrzeć na włosowe postępy innych dziewczyn, które niesamowicie mnie motywują, dlatego również postanowiłam napisać taki post. Nadarzyła się akurat do tego okazja, ponieważ mniej więcej od roku systematycznie olejuję włosy.
Włosomania dopadła mnie 6 miesięcy wcześniej, ale wtedy nie sięgałam po oleje prawie wcale zniechęcona brakiem efektów. Ubzdurałam sobie, że na mnie ten zabieg nie działa i na jakiś czas dałam sobie spokój. Co raz częściej zaczęłam jednak oglądać Moją Włosową Historię u Anwen, i z uznaniem i zazdrością podziwiałam włosięta dziewczyn (i chłopaków :P). Ku mojemu zdziwieniu praktycznie wszystkie przypisywały poprawę stanu swoich włosów.. olejom! I to był impuls do działania. :) 

Śmiało mogę powiedzieć, że prawdziwe efekty widzę dopiero teraz. Tak właśnie, dopiero po roku widzę jak bardzo oleje mi pomogły. Dużo wcześniej zaobserwowałam wygładzenie, ale bez żadnego wow. Efekt wow jest moim zdaniem dopiero teraz. 
Mam nadzieję, że uda mi się przekonać te z Was, które tak jak ja kiedyś wątpią w moc olei, że warto poczekać. Moim zdaniem nic nie potrafi tak 'naprawić' włosów jak oleje. :)  
Myślę też, że u tych z Was które nigdy nie farbowały włosów, efekty pojawią się szybciej. U mnie mogło to tyle trwać również z powodu źle dobranych olei na początku. (odsyłam Was do spisu

Co zmieniło olejowanie? 

  • Włosy o wiele mniej mi się plączą. Mogę cały dzień ich nie ruszać, a wieczorem i tak są w miarę proste, i lejące. Kiedyś za to musiałam czesać je co mniej więcej godzinę. 
  • Co za tym idzie są też o wiele bardziej śliskie i miękkie. 
  • Mniej się puszą! Z tego chyba cieszę się najbardziej, ponieważ ten aspekt bywał cholernie uciążliwy. :P 
  • Bliżej im już do tafli, o której zawsze marzyłam. :D 
  • Udało mi się znacząco obniżyć ich porowatość. Po rozjaśnianiu i farbowaniu z mojej naturalnej niskiej zrobiła się średnia w stronę wysokiej. 
  • Mniej się łamią, rozdwajają, są odżywione. 
  • Udało mi się w miarę opanować moje wiecznie rozdwojone, połamane i powyginane na wszystkie strony pasma na karku.  

A teraz najważniejsze czyli zdjęcia! :) 


Niestety lepszego zdjęcia nie mam, ale myślę, że te tutaj również dobrze oddaje ich stan z przed roku. A jeśli nie to bardzo łatwo jest sobie to wyobrazić. Przesuszone, powyginane, rozdwojone.. Daleko im było do tafli, oj daleko. Zdjęcie można powiększyć klikając w nie, wtedy zobaczycie lepiej. :) 

Przypominam, że tak jest teraz: 


Podsumowują jestem bardzo zadowolona z rezultatów, ale nie spoczywam na laurach i olejuję dalej, ponieważ chcę całkiem wyeliminować bad hair days ze swojego życia. :P 

A jaki jest Was stosunek do olei? Jakie najbardziej Wam służą? 

Ściskam Was mocno. :) 

czwartek, 12 grudnia 2013

O humektantach, emolientach i proteinach, oraz trochę o porowatości włosów

Dzisiejszy wpis jest następnym serii o składach kosmetyków. Tym razem porozmawiamy o tym jak ważna jest w pielęgnacji włosów równowaga pomiędzy humektantami, proteinami i emolientami, oraz o tym jakie substancje kryją się pod tymi dziwnymi nazwami. Będzie też trochę o porowatości oraz o dopasowaniu tych składników do danego typu włosów. Zapraszam. :) 

Na początek odeślę Was do wpisu, w którym mówiłam, jak poznać swoją porowatość, ponieważ dzisiejszy post będzie przykładem jak bardzo jej znajomość może ułatwić życie. :) 

No więc zaczynamy. 

 Humektanty 

Inaczej nawilżacze. Mają one właściwości higroskopijne, czyli łatwo pobierają wilgoć. Bardzo dobrze reagują na wilgotność. Kiedy jest duża wyłapują ją z powietrza, i wiążą we włosie. Kiedy jednak jest ona niska działają zupełnie na odwrót. Oddają wilgoć dla otoczenia. Na chłopski rozum dążą one do wyrównania poziomu wilgotności pomiędzy naszymi włosami czy skórą, a otoczeniem. 
Właśnie dlatego latem można z nimi szaleć do woli (no, może nie do woli, kiedy jest za wilgotno, też jest źle), jednak zimą, kiedy wszędzie jest piekielnie sucho od ciągłego ogrzewania należy ich raczej unikać, bądź równoważyć emolientami. O tym jak bardzo nie służą nam one zimą przekonałam się ostatnio, kiedy odruchowo sięgnęłam do szafki po aloesową maskę... Oj dawno nie miałam takiego puchu na głowie uwierzcie mi. :P 

Ich nadmiar możne na niektórych włosach powodować przyklap, przeciążenie oraz 'gumowatość'. (ja jednak nigdy czegoś takiego nie doświadczyłam, moje włosy kochają nawilżanie ponad wszytko)

Dla jakich włosów?

Wszystkie dziś opisane składniki są dobre dla każdego typu włosów, jedne jednak częściej, drugie rzadziej.
W tym przypadku włosy o niższej porowatości polubią się z humektantami bardzo. Te o wyższej nie potrzebują głębokiego nawilżania aż tak często, co oczywiście nie znaczy, że nie potrzebują wcale. 
Uwaga: Humektanty mogą powodować puszenie, więc jeśli macie do czynienia z takim zjawiskiem dość często, to może to właśnie jest przyczyna. 

Przykłady humektantów oraz ich nazwy w INCI: 
- Gliceryna, glicerin 
- Aloes, aloe vera 
- Miód, mel 
- Mocznik, urea 
- Panthenol, panthenol 
- Żel lniany 
- Kwas hialuronowy, Sodium Hyaluronate
- Wiatminy A i E 

 Emolienty  

Tworzą one na włosie tzw. film, który zapobiega odparowywaniu wody. Nie reagują one na wilgotność tak jak humektanty, dlatego możemy ich używać do woli zimą i to właśnie one 
powinny tą porą roku stanowić podstawę naszej pielęgnacji. 
Do tej grupy należą oleje, które nie tylko cudownie nawilżają, ale również regenerują i 
uelastyczniają. (więcej możecie przeczytać TU

Dla jakich włosów? 

Każdych! Nie ważne, czy porowatość jest niska, czy wysoka, czy włosy są zdrowe czy zniszczone, zawsze ich potrzebują. W pielęgnacji włosów zniszczonych i porowatych pełnią bardzo ważną rolę, ponieważ tak jak już wspomniałam, uelastyczniają, ale również (oleje) mogą nam pomóc obniżyć porowatość. 

Nadmiar raczej nie zaszkodzi, ale jeśli zauważycie, że Wasze włosy są już zmęczone tymi składnikami wystarczy oczyścić porządnie szamponem z  SLSem, zastosować dla odmiany humektanty czy proteiny. Potem możemy znowu olejować do woli. :) 

Przykłady emolientów: 
- Oleje i masła 
- Silikony
- Parafina 
- Alkohole tłuszczowe 


 Proteiny 

Są to białka, które mają za zadanie wnikać we włos, który jak wiemy również jest białkiem -keratyną, i uzupełniać powstałe w nim ubytki (nie na stałe oczywiście). 
Z nimi bardzo łatwo jest przesadzić, maja tendencję do nadbudowywania się na włosie i powodowania twz. przeproteinowania. 
Objawami tego zjawiska są suche i sztywne włosy, czasem nawet jaśniejsze o ton. Taka typowa miotła. :P 

Dla jakich włosów? 

Są niezbędne w pielęgnacji czupryny porowatej i zniszczonej, ponieważ uzupełnią one ubytki. Przy włosach niskoporowatych nie potrzeba ich często, wystarczy raz na 2-3 tygodnie, ponieważ zwyczajnie nie ma w nich co "łatać". 
To trochę tak jak zalepianie zaprawą dziurawego muru. Im bardziej mur dziurawy, tym częściej trzeba go łatać. W tym przypadku naszym murem są włosy. Mam nadzieję, że dobrze to zobrazowałam. :D 
Dla przypomnienia ten obrazek: 


źródło: http://mestetyczna.pl  

Tu średnio porowate = o niskiej porowatości 

Przykłady protein: 
- Jedwab hydrolizowany 
- Proteiny mleczne
- Keratyna 
- Proteiny kaszmiru 
- Kurze żółtko (bomba proteinowa) 
- L-cysteina 


 Pierwsza pomoc w pigułce 

Przeproteinowanie ---> Nawilżamy humektantami i olejujemy, odstawiamy proteiny 
Humektantowy puch ---> Duużo olei, trochę protein 
Za dużo emolientów ---> Proteiny, ewentualnie humektanty, w zależności od wilgotności 

Przy każdym włosowym kryzysie, ważne jest bardzo dokładne oczyszczenie szamponem z SLS i SLES. Oczywiście tak jak zawsze delikatnie. :) 


Jeśli macie jakiekolwiek pytania, piszcie, bardzo chętnie postaram się pomóc. :)

Ściskam Was mocno. :)

sobota, 7 grudnia 2013

Czy suszarka zawsze niszczy włosy?

Jest to pytanie nad którym sama się przed włosomaniactwem sporo zastanawiałam. W końcu doszłam do wniosku, że tak i trwale ostawiłam ten przedmiot. Po części oczywiście miałam rację, jednak starając się uniknąć zniszczeń powodowanych suszarką mogłam narobić sobie jeszcze większej biedy. Na szczęście szybko oprzytomniałam. :) 

źródło: http://www.strefakobiety.pl/

Jak poprawnie suszyć włosy? 

Jeśli wiemy jak suszyć nasze włosy, i robimy to w prawidłowy sposób nie zniszczymy ich. 
Strumień oczywiście zimnego powietrza należy kierować od cebulek w dół, zgodnie z kierunkiem rośnięcia włosów. 
Nie tylko nic im się nie stanie, ale również domkniemy łuki włosa, co zaowocuje większą gładkością, a nawet większym blaskiem. 
Wiadomo, lepiej jest dać włosom wyschnąć samodzielnie, ale gdy nie mamy czasu, nie musimy obawiać się, że ta czynność im zaszkodzi. 
Funkcja jonizacji dodatkowo zmniejszy elektryzowanie. 
Warto też zadbać o to, żeby podmuch być delikatny, a nie taki, że głowę urywa. :)


Spanie w mokrych włosach, czy suszenie? 

Oczywiście, że suszenie! Często słyszę, że dziewczyny nie chcąc męczyć włosów nawiewem suszarki, decydują się na chodzenie spać w wilgotnej czuprynie. Sama na początku tak robiłam, ale jest to wyjątkowo błędne postępowanie. Kiedy włos jest mokry, jest delikatniejszy, bardziej podatny na uszkodzenia mechaniczne. Pozornie niepozorne ocieranie się takich włosów o poduszkę, może spowodować łamanie czy rozdwajanie. 
Wniosek jest taki, że jeśli naprawdę nie macie czasu, to wysuszcie. Jeśli jednak macie chwilkę, to pozwólcie im pozbyć się wilgoci bez żadnej pomocy. 
EDIT: jeśli śpicie w warkoczyku, i chcecie mieć bardziej widoczne fale to owszem, delikatnie wilgotne włosy na długości są wskazane. Powyżej mowa o włosach rozpuszczonych. :)


Czy do suszenia potrzebne są jakieś kosmetyki? 

Jak zawsze po myciu polecam stosowanie serum silikonowego. Nie dość, że wygładza ono włosy i sprawia, że wyglądają one zwyczajnie lepiej, to jeszcze chroni przed czynnikami zewnętrznymi, oraz zatrzymuje wodę we włosie (dlatego warto nakładać na jeszcze wilgotne pasma). W przypadku suszenia będzie zapobiegać nadmiernemu uciekaniu wody, i utracie nawilżenia. Wiem, może to brzmieć herezyjnie, przecież chcemy się pozbyć wody! Tak, ale nie tej ze środka włosa. :)


A co jeśli suszenie powoduje puszenie? 

W moim przypadku mimo jonizacji, i poprawnego wykonywania tej czynności, czasem również tak się dzieje. Na to nie ma konkretnej recepty. Jeśli mimo wcześniejszego dobrego odżywienia, i potraktowania silikonami, Wasze włosy wyglądają o wiele gorzej niż gdyby wyschły samodzielnie, i dzieje się tak za każdym razem, to lepiej zwyczajnie sobie ten zabieg odpuścić, i stosować go tylko z musu. 


A Wy używacie suszarek regularnie, czy raczej ich unikacie? :) 

Ściskam Was mocno. :) 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...